Київський торт
Jan. 19th, 2006 07:55 amМіліціонер – хлопчику, який загубився:
- Чому плачеш?
- Я загубив батьків!
- А як їх звати.
- Лапочка і Котик.
Kiedy mój ojciec podrósł, a wraz z nim jego starsza siostra, w latach sześćdziesiątych z samego początku postanowili wybrać się do ciotki. Jakimiś tam cudami załatwili sobie prawo pobytu w „livivskiej oblastji” i już nie całkiem wiem jak do ciotki dotarli. Można sobie wyobrazić ukraińska wieś, parę domów na krzyż w cieniu zapuszczonego dworu jakiegoś polskiego „Pana”, chylące się ku upadkowi domy, lepianki prawie, skrzecząca nędza, smutek i szarość. Ciotka miała jeszcze dom. Ale męża już nie. Kiedy władza zabrała im wszystko po kolei ten powiesił się we własnym ogródku, który już nie był jego, na drzewie, a zrobił to na tyle nieszczęśliwie, że męczył się długo.
Ojciec pamięta jak zabrała ich w niedzielę na długi długi spacer, szli śniegiem, polami, bezdrożami w końcu lasem by po kilku godzinach dotrzeć na polanę wśród drzew, gdzie nagle zobaczyli mnóstwo ludzi i zrozumieli, że przyszli się modlić. Nie było mowy o mszy, bo nie było księdza, ale ludzie, choć wciąż groził za to Sybir, przychodzili. W rozmowach po modlitwie w niektórych rodzinach mimo tego wszystkiego dało się wyczuć nastrój radości, dla mojego ojca niezrozumiały. Dopiero w drodze powrotnej ciotka wytłumaczyła mu, że pierwsi krewni z wiosek wokół zaczęli wracać z Syberii, Stalin nie żył kilka lat, rządził Chruszczow, sam w końcu Ukrainiec, była „odwilż”.
Ale powiedziała też, że Ci którzy wracają, opowiadają. I ta radość szybko się wtedy kończy. Liczą kto wyjechał a kto wrócił. I ta radość blednie…
Kiedy wrócili na miejsce, i zapadł już zmierzch, ciotka zostawiła ich na chwile w domu a sam poszła „coś załatwić”. Po jakimś czasie wróciła z koszem pełnym orzechów laskowych. Zrozumieli, że nie chciała im mówić, by nie byli zagrożeni, a sama poszła popełnić przestępstwo. Wkradła się pod osłoną nocy na swoje własne pole, którego już nie miała i ukradła władzy ludowej swoje własne orzechy.
A potem ugniotła je na proszek, zalała miodem i taką masą posmarowała suche już lekko bo dawno zdobyte i schowane na specjalna okazję andruty.
Od tamtej pory ojciec dbał o to, żeby przysyłać jej regularnie andruty z Polski.
Od tamtej pory jest to jego ulubiony tort.
Mój od 35 lat. A nawet nie wiedziałem dlaczego. Ten kawałek zjedzony po tej opowieści smakował już zupełnie inaczej niż ten poprzedni. Choć dzieliło je tylko 10 może 15 minut.
«13.448. Звичайні людські відчуття часто називаються чимось надприродним. Передчуття дуже природнє, але унаслідок марновірства відноситься в розряд незвичайних надбань. Відчуття не обдурить, але відчути його буде відомим досягненням. Особливо губляться люди, коли нахлинуть хвилі різних відчуттів одночасно. Навіть випробувані спостерігачі не можуть розібратися в протилежних відчуттях. Одне може виникнути від сусіда близького, але інше долетить з-за даллеких гір. Передчуття іноді називають носовою фігурою корабля. Воно біжить попереду і не дає наздогнати себе. Нова свідомість розуміє, що корабель має ніс і корму, але марновірство додає до носа корабля найфантастичніші зображення. Так і мислення людське прикрашає найпростіші відчуття небувалими образами.»
Блаватська
- Власне, - сказав Лис. - Ти для мене поки всього лише маленький хлопчик, точно такий, як сто тисяч інших хлопчиків. І ти мені не потрібен. І я тобі теж не потрібен. Я для тебе всього лиш лисиця, точно така ж, як сто тисяч інших лисиць. Але якщо ти мене приручиш, ми станемо потрібні одному одному. Ти будеш для мене єдиним у всьому світі. І я буду для тебе один у всьому світі...
- Я починаю розуміти, - сказав Маленький принц. - Була одна троянда... напевно, вона мене приручила...
“Нехай знають, що неможливо примусити когось любити їх. Все, що вони можуть зробити, це дозволити собі щоб їх любили”.
анімоване інтерв’ю з Богом


- Чому плачеш?
- Я загубив батьків!
- А як їх звати.
- Лапочка і Котик.
Kiedy mój ojciec podrósł, a wraz z nim jego starsza siostra, w latach sześćdziesiątych z samego początku postanowili wybrać się do ciotki. Jakimiś tam cudami załatwili sobie prawo pobytu w „livivskiej oblastji” i już nie całkiem wiem jak do ciotki dotarli. Można sobie wyobrazić ukraińska wieś, parę domów na krzyż w cieniu zapuszczonego dworu jakiegoś polskiego „Pana”, chylące się ku upadkowi domy, lepianki prawie, skrzecząca nędza, smutek i szarość. Ciotka miała jeszcze dom. Ale męża już nie. Kiedy władza zabrała im wszystko po kolei ten powiesił się we własnym ogródku, który już nie był jego, na drzewie, a zrobił to na tyle nieszczęśliwie, że męczył się długo.
Ojciec pamięta jak zabrała ich w niedzielę na długi długi spacer, szli śniegiem, polami, bezdrożami w końcu lasem by po kilku godzinach dotrzeć na polanę wśród drzew, gdzie nagle zobaczyli mnóstwo ludzi i zrozumieli, że przyszli się modlić. Nie było mowy o mszy, bo nie było księdza, ale ludzie, choć wciąż groził za to Sybir, przychodzili. W rozmowach po modlitwie w niektórych rodzinach mimo tego wszystkiego dało się wyczuć nastrój radości, dla mojego ojca niezrozumiały. Dopiero w drodze powrotnej ciotka wytłumaczyła mu, że pierwsi krewni z wiosek wokół zaczęli wracać z Syberii, Stalin nie żył kilka lat, rządził Chruszczow, sam w końcu Ukrainiec, była „odwilż”.
Ale powiedziała też, że Ci którzy wracają, opowiadają. I ta radość szybko się wtedy kończy. Liczą kto wyjechał a kto wrócił. I ta radość blednie…
Kiedy wrócili na miejsce, i zapadł już zmierzch, ciotka zostawiła ich na chwile w domu a sam poszła „coś załatwić”. Po jakimś czasie wróciła z koszem pełnym orzechów laskowych. Zrozumieli, że nie chciała im mówić, by nie byli zagrożeni, a sama poszła popełnić przestępstwo. Wkradła się pod osłoną nocy na swoje własne pole, którego już nie miała i ukradła władzy ludowej swoje własne orzechy.
A potem ugniotła je na proszek, zalała miodem i taką masą posmarowała suche już lekko bo dawno zdobyte i schowane na specjalna okazję andruty.
Od tamtej pory ojciec dbał o to, żeby przysyłać jej regularnie andruty z Polski.
Od tamtej pory jest to jego ulubiony tort.
Mój od 35 lat. A nawet nie wiedziałem dlaczego. Ten kawałek zjedzony po tej opowieści smakował już zupełnie inaczej niż ten poprzedni. Choć dzieliło je tylko 10 może 15 minut.
«13.448. Звичайні людські відчуття часто називаються чимось надприродним. Передчуття дуже природнє, але унаслідок марновірства відноситься в розряд незвичайних надбань. Відчуття не обдурить, але відчути його буде відомим досягненням. Особливо губляться люди, коли нахлинуть хвилі різних відчуттів одночасно. Навіть випробувані спостерігачі не можуть розібратися в протилежних відчуттях. Одне може виникнути від сусіда близького, але інше долетить з-за даллеких гір. Передчуття іноді називають носовою фігурою корабля. Воно біжить попереду і не дає наздогнати себе. Нова свідомість розуміє, що корабель має ніс і корму, але марновірство додає до носа корабля найфантастичніші зображення. Так і мислення людське прикрашає найпростіші відчуття небувалими образами.»
Блаватська
- Власне, - сказав Лис. - Ти для мене поки всього лише маленький хлопчик, точно такий, як сто тисяч інших хлопчиків. І ти мені не потрібен. І я тобі теж не потрібен. Я для тебе всього лиш лисиця, точно така ж, як сто тисяч інших лисиць. Але якщо ти мене приручиш, ми станемо потрібні одному одному. Ти будеш для мене єдиним у всьому світі. І я буду для тебе один у всьому світі...
- Я починаю розуміти, - сказав Маленький принц. - Була одна троянда... напевно, вона мене приручила...
“Нехай знають, що неможливо примусити когось любити їх. Все, що вони можуть зробити, це дозволити собі щоб їх любили”.
анімоване інтерв’ю з Богом


no subject
Date: 2006-01-19 10:04 am (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 03:05 pm (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 10:12 am (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 03:02 pm (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 11:48 am (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 03:04 pm (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 04:12 pm (UTC)no subject
Date: 2006-01-19 06:12 pm (UTC)